Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Więcej informacji w polityce dotyczącej plików cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci komputera.
Nie pokazuj tego komunikatu

Miot „H”

Odkąd mam Gryzeldę, marzę o jej dzieciach. Na ojca jej pierwszego miotu wybrałam polskiego psa CONORA Casariae’hov, z hodowli stawiającej przede wszystkim na predyspozycje użytkowe hovawartów. Pięknie mi to współgra z bardzo utalentowaną szkoleniowo Gryzeldą, która ma wśród przodków równie dużo psów wysoko wyszkolonych. I choć urody przyszłym rodzicom nie brakuje, stawiam przede wszystkim na piękny charakter.
Conor to pies o stabilnej psychice, zrównoważony i pewny siebie. Uwielbia współpracę z człowiekiem – wpatrzony w swojego przewodnika Michała wciąż wyczekuje nowych zadań. Wewnętrznie spokojny, wesoły na co dzień. Czujny i głęboko związany ze swoim psio-ludzkim stadem. Niezaprzeczalny przewodnik pozostałych psów w domu, Mediny i Manity. Na placu szkoleniowym pracuje z pasją i temperamentem, tworząc z Michałem bardzo zgrany duet. Wspólnie zdali kilka egzaminów: BH, IPO-1 oraz IPO-2. Conor dobrze radzi sobie także na wystawach, czego dowodem jest dyplom Międzynarodowego Championa Piękności a także dyplomy Championa Polski i Championa Litwy.
Gryzelda i Conor są gruntownie przebadani i zdrowi, a kojarzenie to spełnia zalecenia w kierunku zapobiegania mielopatii zwyrodnieniowej (DM).
Zainteresowanych szczenięciem z tego kojarzenia zapraszam do kontaktu.
Conor na stronie swojej hodowli
Conor na Polska.Hovawart
Conor na working-dog
Profil Gryzeldy
Gryzelda na Polska.Hovawart
Gryzelda na working-dog

23 maja odwiedziłam hodowlę Casariae’hov, w której mieszka Conor. CONOR Casariae’hov to typ psa, którego zdobywa się przez zabawę, więc po chwili rzucania mu piłki byliśmy już kumplami. Jestem pewna, że Gryzeldzie Conor spodoba się tak, jak spodobał się mnie, więc cały czas cierpliwie czekamy na gotowość Gryzaka.
Zdjęcia z naszego spotkania


Weekend 18-19-20 czerwca spędziłam w Warszawie, dokąd wybrałam się na długo planowane spotkanie Gryzeldy z Conorem. Wszystko przebiegło zgodnie z planem, a więc mam wielką nadzieję za dwa miesiące powitać na świecie pierwszy miot Gryzaka.


Badanie usg zrobione 23 lipca rozwiało jakiekolwiek wątpliwości związane ze stanem Gryzeldy. Teraz już nie tylko intuicyjnie wiem ale mam czarno na białym, że Gryzelda spodziewa się licznego miotu. Jesteśmy ciut za połową ciąży, więc rozwiązanie powinno nastąpić w weekend za 4 tygodnie.


21 sierpnia, w sobotę, Gryzelda „rozwiązała się” wg planu, wydając na świat 9 szczeniąt: 4 suczki i pięć piesków, wszystkie czarne podpalane. Zamówienie składałam na osiem, pół na pół, bo to symetryczna cyfra i miot jeszcze wygodny w „odhovywaniu”. Ale ambitny Gryzak dodała od siebie wisienkę na torcie – piątego chłopaczka, który był o połowę mniejszy od około półkilogramowych braci i sióstr. Jednak Bonus miał ogromną moc ssącą, więc od początku radził sobie wśród wielkoludów wyjątkowo dobrze. Zresztą cały czas ssie jak odkurzacz przybierając na wadze w tempie zawrotnym. Oby tak dalej, bo skradł nasze serca, jak cały miot H.
Oseskowo, czyli poród i pierwsze dni.


Przez pierwsze dwa tygodnie szczenięta właściwie mają dwie fazy: pustych brzuchów i pełnych brzuchów, więc oprócz karmień niewiele się dzieje, bo dzieciaki śpią. A jak śpią to rosną - i tym sposobem maluchy podwoiły swoją wagę urodzeniową, a najmniejszy maluch - Bonus - potroił. Różnica w wielkości Bonusa i reszty rodzeństwa dosyć szybko się zmniejsza.
Puste brzuchy oraz pełne brzuchy.


Przychodzi taki dzień, kiedy nagle zdaję sobie sprawę, że już dłużej trudno będzie utrzymać maluchy w sypialnianym kojcu. Pomijając fakt, że małe lejki sikają bez opamiętania (kupami jeszcze zajmuje się Gryzelda), a miejsca mają niewiele, widzę, że po prostu zaczynają się nudzić. Wtedy właśnie przychodzi pora na zmiany. Tym razem były to trzy tygodnie i trzy dni, i maluchy wylądowały w swoim pokoiku z budą do spania i wyjściem na obszerny wybieg. Budę od razu sprawdziła Gryzelda – nie wiem, jak tam weszła, ale bardzo jej się spodobało. Na szczęście kiedy już z niej wyszła, więcej jej maluchom nie zajmowała. A szczeniaki, jak to szczeniaki, raz śpią w budzie, raz obok, jeden na drugim.
Po przeprowadzce dzieciaki od razu zaczęły kupkać na zewnątrz. Niewiarygodne, jak takie malce szybko uczą się czystości, jeżeli tylko mają taką możliwość. A że wyjście mają cały czas otwarte, zapomniałam, co to zakupkany drybed.
Mimo, że szczeniaki cały czas piją mleko Gryzeldy, szybko nauczyły się jeść z miseczek, które wymiatają błyskiem. Zęby mają już całkiem pokaźne, tym bardziej podziwiam Gryzeldę, że tak odważnie jeszcze co najmniej trzy razy dziennie wystawia dzieciakom swoje podbrzusze.
W odwiedziny do miotu H wpada nie tylko babcia Bronka, ale ciocie, wujkowie i oczywiście przyszli właściciele. Dopasowywanie szczeniąt do nowych domów to jak gra w domino i puzzle jednocześnie.;)
Właśnie dobiliśmy do miesiąca.
Miot H w obiektywie Beaty.